czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 6 "Harry" cz.2.

Niedziela; 30.12.12r;
Londyn

Zerwałam się szybko z łóżka. Głupi budzik... Pobiegłam do łazienki, bo za pół godziny miała tu być Abigail. Wzięłam szybki prysznic, który od razu mnie rozbudził, lekko się pomalowałam i ubrałam się w bordowe rurki, szare kozaki i luźny sweterek. Zostało mi jeszcze trochę czasu, więc zaczęłam przeglądać telefon. Jedna wiadomość, od Harrego.

"Możemy się dzisiaj spotkać? O 20.00 u mnie w domu. Pasuje Ci? xxx"

Chwilę się zastanawiałam, bo przecież miałam jechać kupić meble i nie byłam pewna, czy zdążę. Odpisałam szybko.

"Ok. :)"
 
Po chwili dostałam smsem jego adres.W tym momencie usłyszałam pukanie do drzwi. Do mojego hotelowego pokoju weszła Abigail.
- No to gotowa? - uśmiechnęła się.
- Jasne, chodź. Musimy się pospieszyć, bo idę do Harrego na 20.00.
- Serio? To musimy Ci jeszcze kupić jakiś ciuszek! Uuu! Randka! - wyszczerzyła się jak wariatka.
- No to musimy się pośpieszyć! - wyszłyśmy i pojechałyśmy jej samochodem do IKEI. Wyposażone w specjalne wózki ruszyłyśmy na podbój sklepu. Wrzucałyśmy wszystko co nam się podobało. Po dwóch piętrach umierałyśmy już, ale zostało jeszcze jedno. Ostatkami sił dowlokłyśmy się do kasy. Zaczęłyśmy wykładać wszystko na taśme. Rachunek trochę mnie przeraził, ale kasy mi nie brakowało, więc nie było się co martwić. Zaniosłyśmy wszystko do samochodu. Rzeczy było tak dużo, że musiałyśmy zostawić uchylony bagażnik, bo nie dało się go zamknąć. Właściwie to kupiłyśmy same akcesoria. Poszłyśmy jeszcze po hot-dogi z IKEI, które uwielbiam i ruszyłyśmy samochodem do galerii. Nie chciałam znowu wykupić całego sklepu. Tylko to co było mi potrzebne na spotkanie z Harrym. Szybko znalazłyśmy właściwy zestaw. Weszłyśmy do McDonalda, bo byłam strasznie głodna i pojechałyśmy szybko do hotelu. Wypakowałyśmy wszystkie rzeczy z IKEI, które zajęły połowę mojego malutkiego hotelowego pokoiku i wzięłam swoje torby z galerii. Dochodziła 18.30. Abigail wróciła do siebie, a ja zostałam sama. Rozpuściłam włosy, poprawiłam makijaż i ubrałam się w kupione ubrania.
 
 
Były ciepłe i wygodne. Wyszłam z hotelu i pojechałam taksówką pod jego adres, który mi wysłał. Na dworze było strasznie zimno. Podbiegłam szybko pod klatkę, bo nie chciałam zmarznąć i zauważyłam, że w środku stoi uśmiechnięty od ucha do ucha Harry.
- Hej. Myślałam, że będziemy u ciebie w domu. - uśmiechnęłam się.
- Niespodzianka! Chodź, pojedziemy moim samochodem. - wsiedliśmy do jego samochodu. Siedzieliśmy w milczeniu i trochę dziwnie się czułam. Podjechaliśmy pod kino. Harry wysiadł pierwszy i otworzył mi drzwi. Weszliśmy do środka i od razu skierowaliśmy się w stronę przekąsek. Wzięłam popcorn i colę, a Harry nachosy.
- Na co idziemy?
- Zobaczysz! - poprowadził mnie w stronę sali kinowej. Podał dwa bilety kasjerce, po czym weszliśmy do środka. Na sali siedziało już sporo ludzi. Zajęliśmy nasze miejsca. Atmosfera była sztywna. Z nerwów zaczęłam podjadać popcorn. Włączyli reklamy. Zgasły światła. Po chwili rozpoczął się film. Myślałam, że pójdziemy na komedię romantyczną albo coś w tym stylu, ale jak widać on wolał pójść na horror. Już od samego początku zaczęły się straszne dźwięki. Chciałam ztamtąd jak najszybciej wyjść, ale nie mogłam. Mógł mi powiedzieć, albo chociaż zapytać się czy lubię horrory. Nienawidzę! Zawsze się strasznie boję, a potem przez kilka dni nie mogę po nich spać. Kiedy działo się coś strasznego zamykałam oczy i kuliłam się na moim krześle, bo nie chciałam, żeby te widoki zapisały mi się w pamięci. Kiedy nagle pojawił się jakiś zombie aż krzyknęłam. Harry spojrzał na mnie chyba pierwszy raz odkąd zaczął się film i szepnął do mnie.
- Boisz się?
- T tak. Nie lubię horrorów. - objął mnie ręką tak, że położyłam głowę na jego ramieniu. Nie wiem czemu, ale poczułam się bezpieczna i już mniej się bałam. Zamknęłam oczy.
 
- Sandra, ej! Sandra! - ktoś cicho do mnie mówił i lekko trząsł moim ramieniem.
- Już... Jeszcze pięć minut. - ułożyłam się wygodnie.
- Aleeee, film się skończył. Musimy wyjść! - powiedział już głośniej i dzięki temu rozpoznałam, że to głos Harrego. Powoli otworzyłam oczy. Leżałam na jego kolanach w pustej sali kinowej, a obok nas stał ochroniarz z założonymi rękami. Nerwowo tupał nogą.
- Możecie już wyjść? - burknął.
- Taaak, tak. Już idziemy. - wstałam i ponagliłam Harrego ruchem ręki. Wyszliśmy w pośpiechu, a za nami kroczył wkurzony ochroniarz. Kiedy znaleźliśmy  się na zewnątrz usłyszałam wrzask.
- Aaaaaaaaaaa!!! TO HARRY!!! - ku nam biegła grupa kilkudziesięciu dziewczyn. Przerażona złapałam go za rękę.
- BIEGNIEMY! - krzyknął i zaczął biec w stronę parkingu. Nie mogłam za nim nadąrzyć. Zauważył to i zarzucił sobie mnie na plecy. Złapałam się go kurczowo i objęłam nogami. Dziewczyny nadal krzyczały i biegły coraz szybciej. Harry dosłownie wrzucił mnie do samochodu i wsiadł za mną. Odpalił i z piskiem opon wycofał. Dodał gazu, a ja wcisnęłam się w siedzenie. Dziewczyny nie poddawały się i nadal nas goniły. Coraz bardziej oddalały się i zaczęły nam znikać z oczu. Harry nerwowo oglądał się za siebie. Kiedy zostały za zakrętem odetchnął z ulgą i spojrzał na mnie.
- Przepraszam Cię za nie. - miał bardzo zawziętą minę i zapatrzył się przed siebie.
- Czemu one Cię goniły?
- Nie wiem...
- Nie rób ze mnie idiotki i gadaj! Żadne dziewczyny nie gonią facetów bez powodu, a przynajmniej nie kilkadziesiąt! - wkurzyłam się i posłałam mu jedno ze swoich złowieszczych spojrzeń.
- Nie ważne. - powiedział chłodno.
- Zawiozę Cię do hotelu. - dodał i szybko odwiózł mnie.
- Pa. - rzuciłam tylko i wysiadłam zatrzaskując za sobą drzwi. Pobiegłam do mojego pokoju, usiadłam na łóżku i oparłam głowę na rękach. Szybko chwyciłam laptopa i wpisałam w google grafika"Harry" zaraz pod "Potter" wyświetliło się "Styles". Kliknęłam i ukazały mi się miliony JEGO zdjęć.
 
 
 Siedziałam na internecie kilka godzin i z każdą następną informacją nie mogłam uwierzyć w to co czytam. Zamknęłam z hukiem klapkę laptopa i położyłam się na łóżku. Wogule to jak to możliwe, że byłam na randce z członkiem najpopularniejszego boysbandu??? Jak mógł mi nie powiedzieć??? Jak ja wogule mogłam o tym nie wiedzieć??? Musiałam z nim pogadać. Wzięłam telefon i wybrałam jego numer. Po pierwszym sygnale usłyszałam ten charakterystyczny zachrypnięty głos.
 
__________________________________________________________________________________
 
Znowu wyszedł krótki... Ale mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza. Dziękuję za wszystkie komentarze, bo więcej się ich pojawiło! :D Nadal jednak proszę o więcej! Postaram się dodać następny rozdział o wiele dłuższy, a komentarze sprawią że będzie szybciej! ;)
 
 

5 komentarzy:

  1. OJEJEJEJEJEJEJEJJJ, KOCHAM TO. z rozdziału na rozdział robi się coraz ciekawiej. nie mogę się doczekać następnego rozdziału. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAA! Rozdział moim zdaniem genialny! Czytałam i czytałam i normalnie chłonełam wszystko jak sucha gąbka :D
    No jestem pod wrazeniem!!
    Oby tak dalej :D

    ______________________________
    w wolnej chwili wpadnij i skomentuj u nas
    http://turn-back-time-with-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww, wcale nie taki krótki! Poza tym... Nie liczy się ilość, tylko jakość! :) A u Ciebie z jakością jak najbardziej bez zarzutów!
    Rozdział fenomenalny! ♥
    Również jestem zdania, że robi się coraz ciekawiej!
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziałuuu...
    Dasz mi znać jak dodasz? :)
    Pozdrawiam ciepło i życzę dalszej weny! ♥
    marrymeharrystyles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Po raz kolejny rozdział jest cudowny. Akcja sie zageszcza, coraz ciekawiej. Pomysł świetny.
    Jak dodasz kolejny to napisz proszę <3
    Nie wiem dlaczegO tak mało osób komentuje :c
    ---------
    zapraszam do mnie : onedirection-opowiadaniebyjull.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń