Londyn
- To już tak na sto procent? - Abigail spojrzała na mnie.
- Tak. Nie mogę tego tak zostawić. - złapałam w dłonie kubek z herbatą i upiłam jeden łyk.
- Sama pojedziesz? - znowu wlepiła we mnie swoje niebieskie oczy.
- Tak, to sprawa między moją rodziną. - nie widać po mnie załamania, ale w środku mnie rozdziera. Nie mogę się z tym pogodzić. Moim celem stało się odnalezienie mamy. Doszłam do wniosku, że skoro dowiedziałam się o jej zdradzie powinnam powiadomić o tym tatę. Nie mogłam zrozumieć dlaczego nie pytał się o mamę, która zaginęła. Postanowiłam polecieć do Polski ponownie i spotkać się z nim. Lot zaplanowałam na 4.00 w nocy. Znowu upiłam łyk gorącego płynu, który lekko poparzył moje podniebienie.
Wbiłam widelec w puszysty sernik, który przed chwilą upiekłyśmy. Szczerze? Nie wiem jak udało jej się zrobić go ze mną nic nie przypalając. Chłopcy pojechali na jakiś wywiad, a my zostałyśmy same. W planie miałam pójście do Abigail i napisanie kartki chłopakom, że wrócę jutro. Nie chciało mi się im opowiadać, więc kartką uniknęłabym zbędnego tłumaczenia.
Z jedną torbą zeszłam na dół po czym wsiadłam do samochodu Ab. W ciszy dojechałyśmy do jej mieszkania. Włączyłyśmy telewizor i bezmyślnie gapiłyśmy się jak jakaś babka pokazuje innej co trzeba zrobić, żeby pościel pozostała świeża na dłużej. Straszna nuda, więc zasnęłam.
Obudził mnie budzik, który na szczęścia nastawiłam. Okazało się, że Ab też sobie kimnęła. Wzięłam w pośpiechu torbę i pobiegłam do auta. Dojechałyśmy szybko na lotnisko. Odprawa poszła sprawnie, więc ani się obejrzałam, a siedziałam już w samolocie pędzącym z zawrotną prędkością. Doleciałam dość szybko. Był bardzo wczesny ranek, więc postanowiłam pójść do hotelu i poczekać do południa. Zmęczona ciągłymi podróżami rzuciłam się na miękkie, hotelowe łóżko po czym wyjęłam papierosa i zaciągnęłam się. Zdrzemnęłam się, a potem przebrałam w jakieś ładniejsze ubranie, ponieważ na podróż założyłam luźne dresy. Gotowa chwyciłam torebkę i ruszyłam spacerkiem w stronę mojego domu.
Dawno tam nie byłam, więc chłonęłam wszystko jak sucha gąbka. Chciałam zapamiętać każdy dźwięk, każdy obraz mojego rodzinnego miasta. Cienka warstwa śniegu pokrywała szary chodnik, jednak ptaki śpiewały wesoło. Słońce świeciło jasno i dzięki swoim promieniom nadawało puchowi blasku. Świecił się milionem kolorów niczym brokat. Trochę było mi zimno, więc przyspieszyłam kroku i doszłam... Całe zdecydowanie odpłynęłam ze mnie w mgnieniu oka. Nogi zadrżały przez co musiałam się złapać drzewa przed domem.
- Bomba... Przejechałam tu po to, żeby teraz się poddać ze strachu?! Taa... gadam do siebie. Normalne? - złapałam się za głowę, bo dziwnie się zachowywałam.
- Może mam gorączkę? - przejechałam wierzchem dłoni po czole, ale wydało mi się normalne.
- No to idziemy. Przestań gadać do siebie Sandra! Ale nie gadam! Gadasz! - pewnie jeszcze dłuższą chwilę byłabym pogrążona w tej jakże interesującej rozmowie, ale ktoś mi przeszkodził.
- Nic Ci nie jest piękna? - jakiś chłopak złapał mnie za ramię, przez co zamilkłam.
- Yy, nie. - poruszyłam ramieniem tak, że je puścił i już miałam zamiar pójść do domu, kiedy znowu mi przeszkodził.
- Masz numer. - wystawił karteczkę i włożył mi ją w rękę. Następnie znowu zwracając moją uwagę wyjął papierosa z kieszeni.
Moje oczy zaświeciły się, a on tylko uśmiechnął się lekko i odszedł. Gapiłam się jeszcze dłuższą chwilę za jego oddalającą się sylwetką po czym zrezygnowana zwróciłam się w stronę domu. Totalnie straciłam ochotę na wchodzenie tam, ale trudno. Wzięłam ostatni głęboki wdech i najbardziej stanowczym krokiem na jaki było mnie stać wmaszerowałam do domu. Zamknęłam za sobą drzwi i dopiero wtedy spostrzegłam przed sobą jakąś blondynkę. Stała i gapiła się na mnie przerażonym wzrokiem. Nagle na jej napompowanych ustach pojawił się chytry uśmieszek.
- W domu nie nauczono Cię, że się puka zanim się wejdzie do obcego domu? Hm? - zmrużyłam oczy i przeszyłam tą sztuczną pannę na wylot.
- Tak się składa, że to jest mój dom. Co tu robisz?! - powiedziałam podniesionym tonem, bo jej obecność wcale nie była mi na rękę. Otworzyła szeroko oczy.
- No chyba nie złotko. - z pogardą dźgnęła mnie przerażająco długim tipsem.
- Chyba ty jesteś "złotko". Widziałaś się w lustrze? Wyglądasz jak byś miała żółtko na głowie. No fakt, pewnie nie masz luster w domu, bo wszystkie pękają na twój widok. Biedactwa nie są w stanie znieść widoku takiej sztuczności. - jej oczy wypełniły się łzami.
- Robert! - krzyknęła i z płaczem pobiegła na górę. Poczułam satysfakcję i oparłam się o ścianę. Dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać co ona tam właściwie robiła. Nagle z salonu wyszedł mój tata z telefonem przy uchu i filiżanką kawy w drugiej ręce. Na mój widok wszystko wylądowało na podłodze i rozprysło się po całym korytarzu. Powoli podszedł do mnie i dotknął mojego ramienia.
- Sandra... - szepnął. Odwróciłam wzrok, a on zrozumiał dlaczego i spuścił głowę.
- Wszystko Ci wytłumaczę!
- A co tu jest tłumaczyć! Mama zrobiła to samo! Nienawidzę Was! Zdradzacie się nawzajem i...
- To nie zdrada! - urwałam w pół zdania i spojrzałam na niego.
- Tak? To co? - nie kryłam rozbawienia.
- Małżeństwo moje i mamy było fikcją. Tylko ty trzymałaś nas razem. Mieliśmy swoje życia i teraz skoro nas zostawiłaś to rozeszliśmy się.
- Że co? Nie mogliście mi powiedzieć? - zawiodłam się na nich obojgu.
- To nadal nie jest pełna prawda...
- To powiedz mi wszystko! - nie mogłam się opanować. Najchętniej rzuciłabym czymś, w niego.
- Nie mogę... - wiedziałam, że to powie. Dlatego szybko ruszyłam w stronę drzwi z zamiarem wyjścia i zostawienia go samego z jego sztuczną blondyną. Zatrzymałam się w pół kroku.
- Mama zaginęła. - odwróciłam się i wyszłam. Nie czułam nawet najmniejszej potrzeby rozmowy z nim. Nie było o czym. Zdziwiłam się, bo moje oczy nie wypełniły się łzami. Szybkim, zdenerwowanym krokiem przeszłam do końca moją ulicę i zastanawiałam się robić do czasu mojego lotu do Londynu. Wyjęłam z kieszeni numer chłopaka, który mi dał.
- Co mi tam. - powiedziałam na głos i zadzwoniłam. Po kilku sygnałach zrezygnowana nacisnęłam czerwoną słuchawkę i usiadłam na ławce.
- Jaka zimna! Mogliby te cholerstwa odśnieżać. - znowu powiedziałam do siebie. Zerwałam się na równe nogi i powoli kopiąc śnieg ruszyłam w stronę kawiarni.
Po chwili siedziałam już i mieszałam swoją łyżeczką kawę. Tworzyły się okręgi, które niesamowicie mnie ogłupiały. Nagle zauważyłam w rogu tego samego chłopaka z jakąś dziewczyną. Ona chichotała jak głupia, a on szeptał jej coś na ucho. Żałosne. Wyjęłam telefon i wystukałam.
"Po co dajesz mi numer, skoro nie zamierzasz odebrać."
Już po chwili zawibrował telefon chłopaka. Dziewczyna spojrzała na niego spojrzeniem pełnym nienawiści i szybko go chwyciła. Chłopak nie zdąrzył zareagować i w kilka sekund brunetka przeczytała wiadomość. Odłożyła telefon i zaczęła się do niego zbliżać. Odwróciłam wzrok i wpadłam na pomysł. Tak, jestem okrutna i chamska, ale taka moja natura. Wystukałam znowu.
"To spotkanie dzisiaj po południu aktualne? Pamiętaj, nic jej nie mów. Buziaczki skarbie! xoxo"
Reakcja dziewczyny była natychmiastowa: czyta, wstaje, wylewa mu lody na głowę, wychodzi z kawiarni z płaczem. Z zadowoleniem uśmiechnęłam się do siebie i upiłam łyk kawy. Chłopak przeczytał wiadomość i nadal w szoku podszedł do mnie i usiadł na ksześle naprzeciwko mnie.
- Udało Ci się. - powiedział i podniósł serwetkę ze stołu. Nic nie powiedziałam tylko uśmiechnęłam się zwycięsko.
- Czemu to zrobiłaś? Zazdrosna? - tym razem on się wyszczerzył, a ja zastygłam.
- O ciebie? No raczej nie. Z resztą, jestem zajęta. - otworzył szerzej oczy na moje ostatnie słowa po czym zamyślił się.
- Co byś zrobiła na moim miejscu? - spojrzał na mnie szczerym spojrzeniem.
- A jaki masz problem? - nie wiedziałam czemu, ale zaciekawił mnie.
- Dziewczyny mnie nie interesują. - rzucił po czym czekał na moją reakcję.
- I postanowiłeś mi to teraz powiedzieć, tak? - nie kryłam uśmiechu, bo przecież to było dziwne, że mówi o czymś takim mnie, a nie komuś bliższemu. - Nie widać tego po tobie. - dorzuciłam.
- O to chodzi. Żeby stwarzać pozory. - zrobił dłuższą pauzę. - To co byś zrobiła na moim miejscu?
- Ja? Chyba pogodziłabym się z tym i dałabym sobie spokój z dziewczynami. - tak mi się wydawało. Dopiłam łykiem kawę i odstawiłam filiżankę.
- Dzięki! - wstał, klępnął mnie w ramię i wyszedł. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam go jak rozmawia z jakimś chłopakiem. Po chwili obydwoje spóścili głowy po czym nawiązali kontakt wzrokowy i pocałowali się. Zdziwiona i zaskoczona siedziałam i jeszcze chwilę obserwowałam tą scenkę. Jednak po kilku minutach odeszli trzymając się za ręce. Uśmiechnęłam się do siebie, bo nigdy nie widziałam pocałunku gejów. Zapłaciłam i wróciłam do hotelu. Ostatnie pół godziny wypełniłam paleniem, a następnie pojechałam na lotnisko taksówką. Podróż upłynęła mi na słuchaniu muzyki. Nadal w słuchawkach na uszach wyszłam na lotnisko i podeszłam do bagaży, które jeździły o taśmie w koło. Wypatrywałam swojego kiedy nagle ktoś złapał mnie od tyłu w pasie i pocałował w szyję.
- Hej skarbie. Jak podróż? - zdziwiona odwróciłam się i zobaczyłam Harrego. Stał i uśmiechał się ukazując swoje słodkie dołeczki.
- Nawet dobrze. Sprawa z tatą do niczego. Później ci opowiem, ok? - pokiwał głową i złapał przejeżdżającą moją torbę. Wtuleni w siebie poszliśmy wśród paparazzi do jego samochodu.
- Zrobię to, prawda? Pójdę tam i odzyskam mamę. Znowu gadam do siebie... - powiedziałam na głos. Do pokoju zajrzał Niall.
- Sandra, wszystko ok? - zdenerwowany spytał się mnie.
- Tak, wszystko ok. - powoli zamknął drzwi i usłyszałam jego oddalające się kroki. Nie zamierzałam im powiedzieć o moich postanowieniach. Na pewno nie pozwoliliby mi tylko daliby tam ochroniarza. To była moja decyzja i nikt nie mógł mnie powstrzymać.
__________________________________________________________________________________
PS. Zapraszam do zakładki 'Wasze Blogi' i niedługo utworzę nową. Poinformuję o wszystkim w 'Aktualnościach'.
PSS. Przepraszam za wszystkie błędy, ale internet mi zawala...


Fajnie, ze dodalas nowy rozdzial! Ja jeszcze jestem w szpitalu! Nie mam Bloggera, wiec nie pisze nowych rozdzialow! :( Na szczesscie mam telefon z internetem!
OdpowiedzUsuńCo do rozdzialu bardzoooo mi sie podoba! Jestem ciekawa czy to zrobi.... No wiesz co... ;)
Pozdrawiam :)
mniam, sernik ♥
OdpowiedzUsuńhttp://take-moments.blogspot.com
bardzo fajny rozdział! dawaj szybko nn <3 ♥
OdpowiedzUsuńKocham Cię <33
@ForeverYoung_pl x
Kolejny zajebiaszczy rozdział :D haha ten gej mnie rozwalił. Taki ciekawy zwrot akcji :P pisz kolejny rozdział :*
OdpowiedzUsuńŁooo, przestraszyłam się. :P
OdpowiedzUsuńJakie groźby...
Ja już chcę kolejny rozdział! ♥
Weny, kochana! ♥
Lo ..fajne fajn*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. ;D
OdpowiedzUsuńRzeczywiście bardzo ciekawy.
Napisz szybko następny! ;)
Wyczekuję z utęsknieniem.
Pozdrowionka! :)
Genialny rozdział ,jak już wyzdrowiałaś to poproszę następny rozdział szybciej ;)
OdpowiedzUsuńNowy rozdział ! <3
OdpowiedzUsuńZrobiłaś mi apetyt tym sernikiem.. *-*
Hehe, ogólnie cały rozdział zaje*****, no teraz ciekawe co będzie dalej.
Czekam na kolejny, dodawaj szybko. ;*
http://remember-the-white-rose.blogspot.com/