czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 11 "Z powrotem w domu"

Czwartek; 03.01.13r;
Londyn

- Aaaa! Zaspaliśmy! - wstaliśmy z Harrym gwałtownie z łóżka i jak wariaci zaczęliśmy biegać po domu. Wszyscy szukali swoich bagaży, w pośpiechu zakładali ubrania i jedli coś. Panował straszny hałas i biedny ochroniarz usiłował nas uspokoić. Całe do zdarzenie przypominało scenę z "Kevin sam w domu". Kiedy już udało mi się znieść wszystkie moje rzeczy na dół, pokierowana przez Liama poszłam na podiazd do wielkie limuzyny. W środku siedział już Harry. Usiadłam mu na kolanach i oparłam głowę na jego ramieniu. Nienawidzę wcześnie wstawać. Zawsze wyglądam jak zombie, źle się czuję i jestem przymulona przez cały dzień. Miałam zamiar przespać się w drodze na lotnisko, ale nie wiedziałam wtedy jeszcze jak się podróżuje z One Direction. Chłopaki wpadli do środka i zaczęli się wydzierać. Bili się przez całą drogę. Kiedy nareszcie dojechaliśmy poszliśmy do jakiegoś tylnego wejścia. Weszliśmy do dziwnego pomieszczenia. Stały tam dwie dziewczyny, które kiedy nas ujrzały rzuciły się Louisowi i Liamowi na szyję.
- Danielle poznaj Sandrę. - śliczna brunetka uśmiechnęła się szeroko i podała mi rękę. Poczułam w niej bratnią duszę. Wiedziałam, że się polubimy.


 
Teraz druga z dziewczyn wyciągnęła do mnie rękę. Uśmiechnęła się sztucznie.
- Część, jestem Eleonor. - odwzajemniłam nieszczery gest i podałam jej rękę.
 
Nie przypadła mi do gustu. Jakiś facet kazał nam iść za nim, więc całą gromadką, każdy z bagażem pod pachą ruszyliśmy. Weszliśmy na pas startowy, gdzie stał śliczny samolot.
- Witamy na naszym prywatnym samolocie! - rozradowany Harry cmoknął mnie we włosy. Po białych schodkach weszliśmy do środka. Wszystko było nieskazitelnie czyste. Chłopaki rzucili się na siedzenia wyłożone jasną skórą. Chciałam zająć miejsce za Niallem, ale przeszkodziła mi Eleonor.
- Ja tu siedzę. - syknęła i usiadła. Starałam się być upszejma i uśmiechnęłam się tylko, choć miałam jej ochotę przywalić.
- Kochanie! Chodź tutaj! - Harry wstał z jakiegoś siedzenia na przodzie i zawołał mnie. Chwyciłam moją torbę i poduszkę po czym ruszyłam wąskim korytarzykiem do niego. Zajęłam swoje miejsce. Poproszono nas o zapięcie pasów, więc wykonałam rozkaz i już po chwili poczułam jak samolot sunie po lotnisku nabierając prędkości. Wylecieliśmy w powietrze. Zatkały mi się oczywiście uszy. Sygnał pozwolił nam odpiąć pasy i zaczęło się. Wszyscy wstali i zaczęli chodzić. Niall jadł kanapkę, a Louis straszył Liama łyżką. Danielle usiłowała przegonić Lou. Zayn siedział spokojnie i patrzył się na mnie. Wydawało mi się, że chce się mnie o coś zapytać. Przejechałam wzrokiem po wszystkich i spostrzegłam El, która wrogim spojrzeniem oglądała mnie. Spojrzałam na nią tak samo. Strasznie działała mi na nerwy.
- Ej, coś się stało? - Harry złapał mnie za rękaw mojej bluzy.
- Nie, wszystko okej. - uśmiechnęłam się, żeby dać mu dowód. Dał mi krótkiego buziaka, który przerodził się w długi namiętny pocałunek. Oczywiście pan Tomlinson musiał nam przerwać waląc mnie czymś w głowę.
- Jak ja Ci zaraz przywalę! - wstałam ze swojego miejsca i wściekła ruszyłam z zamiarem pobicia idioty, który zawsze jest tam gdzie nie powinien.
- Aaa! Pomocy! Sandra chce mnie pobić! - krzyczał na cały głos. Nie było dużo miejsca, więc w końcu go dogoniłam i zaczęłam łaskotać. Krzyczał, żebym przestała, ale nie miałam zamiaru. Musiałam się zemścić. W końcu dałam mu spokój.
- Co wy na to, żebyśmy obejrzeli jakiś film? - zapytał Liam.
- Taak! - krzyknęliśmy. Po chwili wszystkie okrągłe okienka zostały zasunięte. Zrobiło się ciemno jak w sali kinowej. Usiedliśmy na swoich miejscach i wpatrywaliśmy się w kolorowy ekran. Wtuliłam się w Harrego i bezmyślnie gapiłam się w telewizor. Zasnęłam.
 
- Atak! - ktoś krzyknął mi prosto do ucha.
- Ja chcę spać! - wymamrotałam pod nosem i ułożyłam się wygodnie.
- Chyba musimy powtórzyć akcję z prysznicem. - tym samym dziwnym głosem co wtedy powiedział Lou. [Rozdział 8]
- Tak, zdecydowanie. - poparł go Harry.
- O nie nie! Już wstaję! - Zerwałam się na nogi i zobaczyłam tych dwóch debili stojących nademną i  śmiejących się.
- Dolecieliśmy! - krzyknął Harry i dał mi buziaka w policzek. Uśmiechnęłam się i wzięłam pod pachę moje rzeczy. Wyszłam za chłopakami na dwór. Uderzyło mnie zimne powietrze. Poczułam się jak w domu mimo, że nie byłam w Warszawie tylko na lotnisku w Katowicach. Wskoczyłam na Harrego i "na barana" biegał ze mną aż przyjechał jakiś bus po nas. Świetnie się bawiłam i nie chciało mi się nigdzie jechać. Harry zabrał nasze bagaże podręczne i poszedł w stronę pojazdu. Ruszyłam za nim i już po chwili siedziałam na wygodnym siedzeniu. O dziwo nie zasnęłam, tylko całą drogę podziwiałam krajobraz. Wspomnienia odżyły. Przypomniały mi się wyjazdy w góry z babcią i dziadkiem. Rodzice oczywiście nie mieli czasu dla mnie. Lubiłam te wycieczki. Uśmiechnęłam się do siebie. Dobrze wiedziałam kiedy wjechaliśmy do Zakopanego. Powitała nas śnieżyca. Zaspy usypane po bokach drogi były tak duże, że ludziom chodzącym po chodniku były widać tylko głowy.
Co jakiś czas ktoś wydawał z siebie okrzyki zachwytu. Poczułam się szczęśliwa. Dojechaliśmy pod jakąś bramę.
- To tutaj. Wysiadajcie. - kierowca dał nam komunikat, że podróż dobiegła końca. Wygramoliłam się z busa i razem ze wszystkimi ruszułam wąską ścieżką w stronę naszego zarezerwowanego domku. Cudny widok. Drewniany domek w zakopiańskim stylu cały ośnieżony z lampkami wiszącymi wzdłóż spadzistego dachu. Zadowolona wskoczyłam Harremu w ramiona, okręcił mnie kilka razy do okoła po czym pocałował. Nagle bryła zimnego puchu wylądowała na mojej twarzy. Wiedziałam kto to zrobił - Louis. Wzięłam w ręce tyle śniegu ile dałam radę i pobiegłam mu przywalić. Niestety trafiłam w Nialla. Rozpętała się prawdziwa bitwa śnieżna. W końcu zmęczeni i przemoczeni postanowiliśmy wejść do środka. Wszysto drewniane. Dwie łazienki, salon i kuchnia. Zajęłam sypialnię na górze razem z Harrym. Lou z Eleonor, Liam z Danielle, a Niall z Zaynem. Dobrze się złożyło, bo jeden pokój miał normalne dwa łóżka, a reszta małżeńskie. Po jakimś czasie przyjechały nasze walizki i torby. Zabraliśmy się do rozpakowywania się. Zrobiło się ciemno, a my zgłodnieliśmy. Chłopaki zaproponowali pizzę. Niedługo później byliśmy już najedzeni. Zachciało im się jakiegoś filmu, więc zasiedliśmy w salonie przed telewizorem. Zrobiłam się senna i poszłam do łazienki się umyć. Odświeżona po podróży poszłam do sypialni i położyłam się spać.
 
Obudziłam się w nocy. Harry gadał coś przez sen przytulony do mnie. Poleżałam z pół godziny w łóżku gapiąc się w sufit, ale oczywiście nie zasnęłam. Wyszłam spod ciepłej kołdry i udałam się na dół. Napiłam się wody i nagle poczułam potrzebę pooddychania świeżym, zakopiańskim powietrzem. Wyszłam na taras i znalazłam tam Zayna. Stał i patrzył się w niebo. Na mój widok przestał palić i spojrzał na mnie błyszczącymi oczami. Uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam na księżyc. Była pełnia co wyjaśniało moje problemy ze snem. Zawsze tak mam, kiedy księżyc jest okrągły.
- Nie możesz spać. - nie zapytał tylko stwierdził. - Chcesz? - wyciągnął w moją stronę paczkę papierosów.
- Już Ci mówiłam, że nie palę. - odparłam. Zaciągnął się mocno i wypuścił obłoczek dymu. Dobrze mi się przebywa w jego towarzystwie. Właściwie to ciekawi mnie. Taki marzyciel. Nagle wyjął z kieszeni spodni jakiś kawałek papieru. Rozwinął go i wyciągnął w moją stronę.
- To twoje? - zapytał. Przeczytałam pierwsze zdanie i zawstydziłam się. Tak, to była ta sama kartka, którą wyrzuciłam poprzedniego dnia przez okno. [Rozdział 10]
- Tak. - odparłam nieśmiało.
- "Trzeba walczyć do końca, a nie się poddawać, bo dopuki walczysz jesteś zwycięzcą.
Wszystkie ludzkie cierpienia są spowodowane jakimiś wydarzeniami z przeszłości. Myślimy o nich i one ciągle wracają. Czym bardziej chcemy o nich zapomnieć tym bardziej zapadają nam w pamięć. Przeszłość jest tatuażem, nikt jej nie zmaże." - przeczytał na głos. Wiedziałam, że są to moje słowa. Kiedy tylko wspomniał o przeszłości z mojego oka wypłynęła samotna łza. Otarł ją i po prostu mnie przytulił. Czasami gest potrafi wyrazić więcej niż tysiąc słów. Za to właśnie uwielbiam Zayna. Odprowadził mnie do sypialni i na pożegnanie dał mi krótkiego buziaka w policzek. Ułożyłam się wygodnie obok Hazzy i zasnęłam.
 
Z samego rana zadzwonił mój telefon. Na wpół śpiąca sięgnęłam ręką i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- ZERWAŁ ZE  MNĄ! - odsunęłam szybko komórkę od ucha, bo przeraźliwy krzyk prawie mnie ogłuszył. Przetarłam leniwie oczy i w końcu odpowiedziałam.
- Mark?
- Nie! Kurde Barack Obama! - w słuchawce rozległ się głośny szloch.
- Ale jak to? Podobno zerwaliście, a potem mówiłaś, że Sylwestra znowu z nim spędziłaś, a potem mówiłaś, że jesteście znowu razem i wszystko jest super. - nie ogarniałam tego.
- Bo to wszystko jest chore! - wydarła się i znowu rozryczała się.
- Nie był Ciebie wart ten dupek. - usiłowałam ją pocieszyć, ale nigdy nie byłam w tym dobra.
- A wiesz co jest najlepsze? Wiesz czemu ze mną zerwał? To Cię zdziwię! - Abigail coraz bardziej się nakręcała, a to nie wróżyło niczego dobrego.
- No dlaczego? - z udawanym zainteresowaniem próbowałam się skupić na tym co mówiła, a nie na potrzebie zamknięcia oczu i odpłynięcia z powrotem w krainę snów.
- Pamiętasz ten dzień kiedy opiłyśmy się i ja obudziłam się na chodniku, a ty w jakimś mieszkaniu?
- Noo. - trochę mnie zaciekawiła.
- To on pracuje w takim klubie, który jest na parterze mojego bloku i... - usłyszałam jak smarka nos w chusteczkę. Ziewnęłam przeciągle. - i on w nocy sprawdzał z jakimś swoim kumplem monitoring i potem nad samym ranem zadzwonił do mnie i powiedział, że go zdradziłam i...
- Czyli on na tym monitoringu widział...
- ŻE JESTEM LESBIJKĄ! - przerwała mi głośnym krzykiem. Zamurowało mnie. 
- Od razu pobiegłam do tego jego kumpla i obejrzałam to nagranie i tam była ta data, kiedy my się upiłyśmy i ja całowałam CIEBIE! - rozryczała się i zaczęła smarkać w chusteczkę. Mój mózg szybko zaczął kojarzyć fakty i dosłownie odebrało mi mowę. Z tamtego dnia pamiętam wszystko jak przez mgłę.
 
Wychylałyśmy przez okno. Nagle zaczęłam spadać. Nie wiem gdzie, ale to było fajne uczucie. Ktoś na mnie spadł. To chyba była Abigail. Biegłam przed siebie nadal wyjąc. Ktoś zaczepił mnie od tyłu i uszczypnął w pupę. Złapałam tego kogoś w pasie i zaczęłam całować. Nie panowałam nad sobą. Świetnie całował. Kiedy skończyłam znowu pobiegłam dalej. Krzyczałam. Wbiegłam do jakiegoś pomieszczenia i usiadłam na czymś. Ktoś pocałował mnie, ale tym razem walnęłam go w twarz z pięści. On chyba zrobił to samo, ale pewna nie jestem, bo wtedy urwał mi się film... [Rozdział 5]
 
- O kurwa... - wyksztusiłam z siebie po czym rozłączyła się. Położyłam telefon na łóżku i złapałam się za głowę. CAŁOWAŁAM SIĘ Z ABIGAIL???
 
__________________________________________________________________________________
 
Tak wiem, że jestem beznadziejna, ale jakoś tak wyszło, że nie miałam czasu dodać rozdziału. Wybaczycie mi? :) Wracając do posta, to podoba się? Co myślicie o całej sprawie? Piszcie wszystko w komentarzach i zadawajcie mi pytania. ;) Jeżeli chcecie się ze mną skontaktować to wszystko jest w zakładce "Kontakt". Zostawiajcie swoje blogi w zakładce "Wasze blogi". Bierzcie udział w ankiecie. Nie wiem kiedy będzie następny, ale postaram się jak najszybciej. Nie podoba mi się wygląd bloga, więc najprawdopodobniej niedługo zmiany!
PS. Podczas wczorajszej gali myślałam, że już nic nie zdobędą i chciałam wyłączać, kiedy nagle... Global Succes! Nie wiem jak wy, ale jestem z nich MEGA dumna!
PSS. Co myślicie o "One Way Or Another"? :D Ja jestem zachwycona! Myślałam, że nie da się już bardziej zwariowanego teledysku nakręcić, ale myliłam się. Nabijajcie kochani wejść! Musimy pobić rekord!
 
Pozdrawiam ciepło! xxx
 
 

9 komentarzy:

  1. OMG! Uwielbiam ten rozdział ^_^ (zresztą, to ja wszystkie kocham XD) Nie zaniedbuj bloga, proszę! Jak najszybciej napisz kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebisteeee! ♥ cczekam na nn <33 @foreveryoung_pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie *_* Czekam na dalszy rozdział <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział super. :)
    Jedynie tylko to kur... na końcu. :(
    Czekam na następny. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super *.*
    Zapraszam do mnie . Mam nadzieję że się spodoba. http://mylifewithoned.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Super. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ... :D http://lucky-girl-lives-with-one-direction.blogspot.com/ Zapraszam do mnie , dopiero zaczęłam pisać tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam ten rozdział *__*
    Wybacz, że nie komentuję Twojego bloga, ale ja czytam, tylko nie komentuję. Często tak robię..^^ Wiem, leń ze mnie !
    Przebacz mi ! Xd :D

    http://remember-the-white-rose.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno będę czytać nowego bloga, jeśli go założysz, ale skoro tego nie do końca masz czas pisać, to co będzie na dwóch? :!

    Dodawaj częściej rozdziały plisss. :D

    OdpowiedzUsuń