Zakopane
Oparłam głowę na rękach i kołysałam się w przód i w tył. Tkwiłam w tej pozycji już dłuższą chwilę. Starałam się zachować jasność umysłu i uporządkować sobie wszystkie myśli. Okej, pocałowałam Abigail, która jest dziewczyną, ale w sumie to nic złego się nie stało. Każdemu może się zdarzyć jakaś dziwna sytuacja po pijaku, tak? To jest w miarę normalne. Postanowiłam zatrzymać tą wiadomość dla siebie i Ab. Lepiej, żeby nikt się nie dowiedział. No jeszcze ten cały Mark o tym wie i jego kumpel, ale gdzieś mam to co sobie myślą. Wstałam i poszłam się odświeżyć. Pamiętałam o swoich poprzednich doświadczeniach, więc najpierw zapukałam. Odpowiedziała mi pustka, więc weszłam do środka.
"Założyłam słuchawki i włączyłam coś ostrzejszego. Podgłośniłam, bo nie chciałam się rozpłakać. Ruszyłam w dalszą wędrówkę po mieszkaniu Marcina. Przymknęłam oczy, żeby wczuć się w muzykę i weszłam do ostatniego pokoju. Otworzyłam oczy i zdążyłam tylko krzyknąć:- O BOŻE! - zatrzasnęłam drzwi i jak najszybciej zbiegłam na dół. Myślałam, że się spalę ze wstydu. Znałam go tak krótko, a już widziałam go nago... Wlazłam mu do łazienki jak ostatni cham kiedy się mył." [Rozdział 3]
- Hej słoneczko! Jak się spało? - Harry powitał mnie i dał mi porannego buziaka w policzek.
- A dobrze. - uśmiechnęłam się i dosiadłam się do stołu. Wszyscy zajadali się pyszną jajecznicą i rozmawiali. Pogrążyłam się w początkowo zabawnej pogawędce z Danielle.
- To co robimy dzisiaj? - Louis przerwał wszystkie rozmowy.
- Chodźmy na stok! -Niall oderwał się na chwilę od swojego talerza pełnego jedzenia.
- Okej, to o której? - zapytałam się.
- No nie wiem. Teraz jest 12.00 to może gdzieś o 14.00. Pasuje? - Liam spojrzał na wszystkich.
- Spoko. - odpowiedziałam tylko i zabrałam się do kończenia posiłku. Tym razem Zayn wszystko sprzątał. Reszta rozsiadła się przed telewizorem, a ja poszłam na górę i wzięłam laptopa. Przez to wszystko strasznie zaniedbałam wszystkie moje konta. Postanowiłam zacząć od twittera. Zalogowałam się i zauważyłam ponad 5000 nowych followersów. Jak widać paparazzi rozszyfrowali już moje dane i teraz wszystkie Directionerki postanowiły dać mi follow. Normalne. Wiedziałam, że pewnie mam masę hejtów i pytań, więc nawet nie sprawdzałam tego. Napisałam krótkiego tweeta.
"Nie ma to jak Zakopane! :D xx"
Po czym wstawiłam zdjęcie, które zrobiłam kiedy wjechaliśmy do Zakopca.
Zastanawiałam się przez chwilę czy nie powinnam napisać po angielsku, ale stwierdziłam, że nie. Niech się pomęczą z Google Translate. Zdjęcie też słabej jakości, ale nie chciało mi się szukać innego. Wylogowałam się, bo zaczął się straszny spam. Posiedziałam jeszcze trochę w internecie i poszłam się ubrać w mój nowy strój narciarski.
*na stoku*
Stałam w puchatym kombinezonie narciarskim, który masakrycznie mnie pogrubiał. Przed chwilą założyłam buty narciarskie i już zdrętwiały mi stopy. Beznadziejnie się w tym chodzi. Ogólnie czułam się do dupy, no ale cóż. Z wahaniem spojrzałam na górę. Co prawda "ośla łączka", ale mnie i tak przerażała. Nigdy nie jeździłam na nartach. Wcisnęłam buty w narty i niezdarnie ruszyłam za Harrym. Niall, Zayn i Liam poszli na jakąś bardziej wymagającą górkę ze swoimi deskami snowbordowymi, a ja z Harrym, Louisem i Eleonor zastałam na płaskiej górce. Danielle została w domku, bo powiedziała, że skoro jest tancerką nie może się narazić na kontuzję. Trochę mnie to zmartwiło, bo jakoś nie widziało mi się zjeżdżanie w towarzystwie El. Przeszłam przez bramkę prawie się wywalając. Jakiś facet podał mi rurkę zakończoną kółkiem i już po chwili ciągnięta przez maszynę jechałam w górę. Kurczowo uczepiłam się prętu. Co jakiś czas moje narty skręcały i bałam się, że spadnę. Kiedy nadszedł moment puszczenia się oczywiście zrobiłam to za wcześnie i zaczęłam tyłem zjeżdżać w dół. Wydarłam się głośno. Na szczęście Harry jechał tuż za mną i złapał mnie. Zatrzymali wyciąg, a ja stanęłam sobie z boku czekając aż przyjedzie jakiś wolny pręt. Po kilku próbach wreszcie wjechałam na górę. Hazza dzielnie na mnie czekał i uśmiechnął się kiedy pojawiłam się obok niego. Ze strachem w oczach spojrzałam w dół.
- Może powinnam jakiegoś instruktora mieć, co? - spojrzałam na Loczka.
- A znajdziesz lepszego instruktora niż mnie? - uśmiechnął się ukazując śnieżno - białe zęby. Dał mi krótkiego buziaka po czym powoli ruszył w dół. Zaczęłam jechać za nim. Czułam, że wyglądam jak ostatnia ofiara losu. Oczywiście wywaliłam się kilka razy, ale jakoś dojechałam. Nie było tak źle. Jeździliśmy jeszcze długo. Co jakiś czas zerkałam na roześmianych Louisa i Eleonor. Kiedy zauważała, że się na nią patrzę mrużyła z wściekłością oczy.
Zjechałam na dół próbując jakoś w miarę ładnie zahamować.
- Pięknie! Coraz lepiej Ci idzie! - Niall podbiegł i przytulił mnie. Postanowiliśmy pójść do baru napić się czegoś ciepłego. Po chwili siedziałam już z przy ciepłym kominku z gorącą czekoladą w ręcę. Nie była jakaś bardzo dobra, ale ważne, że ciepła. Chłopaki chcieli jeszcze iść jeździć, ale ja nie miałam ochoty. Powiedziałam, że wrócę sama i tak też zrobiłam. Oddałam cały sprzęt do wypożyczalni i spacerkiem ruszyłam w stronę domku. Danielle siedział przy stole i piła herbatę.
- Hej! - na mój widok wstała i uściskała mnie. - Coś się stało? Czemu wróciłaś? - zaniepokojona spojrzała na mnie.
- Nie! Wszystko okej. Chłopaki chcieli jeździć, a mi się już nie chciało. - uśmiechnęłam się.
- A jak tam Liam? Cały?
- Chętnie. - zaparzyła mi, po czym usiadła obok mnie na kanapie. Zdążyłam się już przebrać z niewygodnego stroju. Rozmawiałyśmy o jakiś głupich rzeczach.
- Dan, czemu Eleonor jest taka? - pokiwała głową.
- Myślę, że jest zazdrosna. Wiesz, chce mieć Louisa tylko dla siebie. - odpowiedziała po chwili.
- Ale ja jej wcale nie chcę go odbić! To tylko kolega. - wkurzyłam się, bo El naprawdę działa mi na nerwy. Danielle oczywiście ma rację, ale i tak nie rozumiem tego.
- Wiem. - uśmiechnęła się. - Może ma taki charakter. - rozmawiałyśmy jakiś czas. Postanowiłam pójść na górę. Myślałam o tej całej sprawie z Abigail. Może powinnam powiedzieć o tym Dani? Podeszłam do okna i zapatrzyłam się. Śnieg leniwie sypał. Góry w oddali dodawały temu miejscu uroku. Podniosłam nogę do góry i zaczęłam tańczyć. Nie było za dużo miejsca, więc przeniosłam się na łóżko. Skończyłam i uśmiechnęłam się.
- Tak, kocham to. - szepnęłam do siebie.
- Ja też. - Dan obięła mnie ramieniem. Nie zdziwiłam się, że tam była. Często ktoś przez przypadek ogląda jak tańczę, więc przyzwyczaiłam się.
Nawet ni zauważyłam kiedy to tak szybko zleciało. Do końca naszego wyjazdu został jeszcze jeden dzień. Jeszcze tylko raz byłam na stoku. Tym razem na wyciągu kszesełkowym. Poobijałam się strasznie więc zakończyłam już moją jazdę na nartach. Kiedy chłopaki z Eleonor jeździli, ja zostawałam z Dani. Wynajmowałyśmy sobie salę do ćwiczeń i tańczyłyśmy. Ja pokazywałam jej elementy baletu, a ona uczyła mnie różnych technik. Przez ostatnie dwa dni Zayn też zostawał. Nie wiem czemu. Jeździł razem z nami do ośrodka sportkowego gdzie chodził na siłownię, a my na salę. Byliśmy kilka razy na Krupówkach i w kawiarni. Na obiad chodziliśmy zazwyczaj do restauracji. Moje nocne rozmowy z Malikiem stały się już tradycją. Zawsze kładę się do łóżka, czekam aż Harry zaśnie i idę na taras. Ani razu nie skusiłam się na papierosa, za to Zayn zawsze pali. Wczoraj Loczek znalazł mnie. Wkurzył się i od tamtej pory jest jakiś dziwny. Przygaszony. Naprawdę nic nie łączy mnie z Zaynem, po za przyjaźnią. Darzę go zaufaniem i po prostu zwierzam mu się z moim problemów i tyle.
Zapomniałam co przeczytałam i powróciłam wzrokiem na górę strony.
- Dan, czemu Eleonor jest taka? - pokiwała głową.
- Myślę, że jest zazdrosna. Wiesz, chce mieć Louisa tylko dla siebie. - odpowiedziała po chwili.
- Ale ja jej wcale nie chcę go odbić! To tylko kolega. - wkurzyłam się, bo El naprawdę działa mi na nerwy. Danielle oczywiście ma rację, ale i tak nie rozumiem tego.
- Wiem. - uśmiechnęła się. - Może ma taki charakter. - rozmawiałyśmy jakiś czas. Postanowiłam pójść na górę. Myślałam o tej całej sprawie z Abigail. Może powinnam powiedzieć o tym Dani? Podeszłam do okna i zapatrzyłam się. Śnieg leniwie sypał. Góry w oddali dodawały temu miejscu uroku. Podniosłam nogę do góry i zaczęłam tańczyć. Nie było za dużo miejsca, więc przeniosłam się na łóżko. Skończyłam i uśmiechnęłam się.
- Tak, kocham to. - szepnęłam do siebie.
- Ja też. - Dan obięła mnie ramieniem. Nie zdziwiłam się, że tam była. Często ktoś przez przypadek ogląda jak tańczę, więc przyzwyczaiłam się.
Nawet ni zauważyłam kiedy to tak szybko zleciało. Do końca naszego wyjazdu został jeszcze jeden dzień. Jeszcze tylko raz byłam na stoku. Tym razem na wyciągu kszesełkowym. Poobijałam się strasznie więc zakończyłam już moją jazdę na nartach. Kiedy chłopaki z Eleonor jeździli, ja zostawałam z Dani. Wynajmowałyśmy sobie salę do ćwiczeń i tańczyłyśmy. Ja pokazywałam jej elementy baletu, a ona uczyła mnie różnych technik. Przez ostatnie dwa dni Zayn też zostawał. Nie wiem czemu. Jeździł razem z nami do ośrodka sportkowego gdzie chodził na siłownię, a my na salę. Byliśmy kilka razy na Krupówkach i w kawiarni. Na obiad chodziliśmy zazwyczaj do restauracji. Moje nocne rozmowy z Malikiem stały się już tradycją. Zawsze kładę się do łóżka, czekam aż Harry zaśnie i idę na taras. Ani razu nie skusiłam się na papierosa, za to Zayn zawsze pali. Wczoraj Loczek znalazł mnie. Wkurzył się i od tamtej pory jest jakiś dziwny. Przygaszony. Naprawdę nic nie łączy mnie z Zaynem, po za przyjaźnią. Darzę go zaufaniem i po prostu zwierzam mu się z moim problemów i tyle.
Zapomniałam co przeczytałam i powróciłam wzrokiem na górę strony.
"Bing mówi, że za cholerę nie zna nikogo mądrzejszego i bar-
dziej inteligentnego niż Miles. Poznali się, gdy byli jeszcze
nastolatkami, w dawnych czasach, gdy chodzili razem do li-
ceum, więc ich przyjaźń trwa wystarczająco długo, by to, co
mówi Bing, było w pełni uzasadnione, ale jej zdaniem Bing
zawsze przesadza i dopiero czas pokaże, czy Senor Heller za-
sługuje na takie zachwyty.
Jest sobota, szara sobota na początku grudnia i nikogo
oprócz niej nie ma w domu. Bing wyszedł godzinę temu na
próbę, Ellen pojechała na dzień do siostry i jej maleńkich
bliźniaków na Upper West Side, Jake jest w Montclair w New
Jersey u brata i bratowej, która także niedawno urodziła dziec-
ko. Wszędzie wysypują się nowe dzieci, na każdym skrawku
kuli ziemskiej kobiety nabrzmiewają, prą i uwalniają z siebie
świeże armie nowo narodzonych, dając swój skromny wkład
w przedłużenie ludzkiej rasy, i za jakiś czas w niedalekiej przy-
szłości chciałaby poddać swoje łono próbie i zobaczyć, czy
również może być w tej dziedzinie przydatne."
[Fragment książki Paul'a Auster'a pt. "Sunset Park"]
- Sandra! Idziesz z nami na Krupówki? - do naszej sypialni wbiegł Harry. Przerwałam czytać i spojrzałam mu w oczy.
- Nie, nie chce mi się. Idźcie sami. - powróciłam do lektury, ale nie zdążyłam nic przeczytać.
- Super... Zayn też zostaje. - spojrzałam w jego zawiedzione oczy. - I pewnie kurde znowu będziecie sobie gadać na tarasie! A może to coś więcej. co? - zamurowało mnie. Usiadłam po turecku.
- Pogięło Cię? To tylko rozmowy. - starałam się zachować spokój.
- Tak? A skąd ja mam mieć pewność? Codziennie sobie z nim tam "rozmawiasz". - zakreślił w powietrzu cudzysłów. - i jeździsz razem z nim do tego ośrodka sportowego.
- Myślisz, że bym Cię zdradziła? A skąd ja mam wiedzieć czy ty tam w tych barach nie podrywasz jakiś dziewczyn, co? Czasami wracasz później niż inni.
- Nie zdradziłbym Cię! Za bardzo Cię kocham... - spuścił wzrok.
- A wiesz czemu rozmawiam z Zaynem? Bo ty nie poświęcasz mi uwagi! Kładziesz się spać, zamiast spędzić trochę czasu ze swoją dziewczyną! Olewasz mnie! Mógłbyś chociaż raz zostać ze mną w domu, a nie jechać na narty! - wkurzyłam się i stałam teraz na wprost niego.
- A ty zawsze musisz gnić w domu? Po to tu przyjechaliśmy, żeby w domu siedzieć?
- To był Wasz pomysł! - dźgnęłam go palcem w brzuch.
- To mogłaś powiedzieć, że nie zamierzasz jeździć! To byśmy nie pojechali!
- A ty... - nie pozwolił mi dokończyć, bo zatkał mi usta swoimi. Całował strasznie zachłannie. Tak dawno się nie całowaliśmy, że nie chciałam przerwać. Za bardzo tego pragnęłam. Pchnął mnie na łóżko przez co leżał na mnie. Zaczął rozpinać guziki mojej koszuli. Z całej siły uderzyłam go w policzek.
- Teraz jesteś taki kochany? Trzeba się było wcześniej mną interesować. - wstałam i pobiegłam do łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz i rozpłakałam się. Nigdy się nie kłóciliśmy. To było pierwszy raz. Właściwie to od początku wszystko było za proste. Dobijał się do drzwi jakiś czas, ale w końcu zrezygnowany wyszedł z domu. Kiedy miałam już pewność, że go nie ma wyszłam i skierowałam się na taras. Zayn mocno mnie przytulił.
- Daj! - wyciągnął paczkę w moją stronę i dał mi zapalniczkę. Zaciągnęłam się i o dziwo nie zaksztusiłam się. Pomogło.
__________________________________________________________________________________
No i jest! Coś mniej komentarzy tym razem daliście... :( No trudno, mam nadzieję, że się poprawicie, bo BARDZO mi zależy na waszych opiniach. Mam nadzieję, że czytacie "Aktualnośći". Jeśli tak to wiecie, że planuję założyć kolejnego bloga. Pojawił się komentarz, że "nie będę miała czasu, bo już na tym blogu rzadko są rozdziały". To zależy od Was. Więcej komentarzy = szybciej rozdział. Jeżeli chcecie rozdziały mogą się pojawiać częściej, ale będą o połowę krótsze, to jak wolicie? Wybierajcie odpowiedź w ankiecie. :)
PS. Zrobię listę "Top 3" gdzie będą linki do moich trzech ulubionych blogów. Jeżeli chcesz, żebym wzięła pod uwagę TWÓJ blog to podaj go w zakładce "Wasze blogi". ;3
PSS. Jak są jakieś błędy to bardzo przepraszam!
Pozdrawiam Was ciepło! xoxo


jakie ZAJEBISTE <3 kocham cię <3 kurdekurdekurde ONA MA BYĆ Z HAZZĄ! ŻADNYCH ROMANSÓW! XD @ForeverYoung_pl http://imagine-one-direction-with-you.blogspot.com/ ♥
OdpowiedzUsuńOoooo kocham cię za ten rozdział!!! Pisz szybko kolejny :***
OdpowiedzUsuńśliiiiczny ale żeby sie tak z Hazzą od razu kłócić? przeginka Sandra :ppp
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział <3 czekam na następny. Kocham Cię i twoje opowiadanie :3
OdpowiedzUsuń~ misia8848
Awww, idealnie! ♥
OdpowiedzUsuńJak ja kocham Twoje opowiadanie... To jest nie do opisania! ♥
A co do nowego opowiadania, to pisz, koniecznie! Na razie może w notatniku, a później (mniej więcej gdy napiszesz jakieś 5 rozdziałów) załóż nowego bloga i zacznij tam umieszczać je. Szczerze Ci tak polecam. Z doświadczenia wiem, że tak lepiej. Ja dodawałam rozdziały bez dalszej perspektywy, czego teraz bardzo żałuję... Dobra, nie o mnie tu mowa. :P I tak zrobisz jak chcesz i jak uważasz za słusznie. Ja tylko Ci doradziłam. :)
Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! ♥
Pozdrawiam ciepło i życzę dalszej weny! ♥
Skoro więcej komentarzy, to więcej rozdziałów to LUDZIE NABIJAMY KOMENTY DLA JULII!!!!!
OdpowiedzUsuńP.S. W sumie to więcej rozdziałów = więcej komentarzy
OdpowiedzUsuńNo i jeszcze dodam, że rozdział świetny. ;)
OdpowiedzUsuńWowwwww!!!! To zaskoczenie!!
OdpowiedzUsuńKłótnia? hmmm.. Kłótnie są potrzebne, bo robi się 'napięcie':)
Ale niech się pogodzą:)
Pozdrawiam:)
AlexLarryHarry;*
musi być 12 kom do nowego rozdziału?
OdpowiedzUsuńtoo
OdpowiedzUsuńczy
OdpowiedzUsuńtyle
OdpowiedzUsuńkomentarzy
OdpowiedzUsuńwystarczy? :D huehuehue
OdpowiedzUsuń